|
|||
|
|
||
![]() |
![]() |
||
| Prawa człowieka, ekologia, pomoc zagraniczna, demokracja i inne "izmy" ponadregionalne, które ważą na naszym życiu - a jeszcze bardziej na życiu mieszkańców uboższej części świata. |
|||
![]() |
|||
Łącznie spędziłem w tym kraju około pół roku, kiedyś go uwielbiałem, teraz wystarczą mi wspomnienia. Teksty dotykają przeróżnych problemów: od poważnych, jak walka o niepodległość Kaszmiru, wielkie trzęsienie ziemi i bomba atomowa, po ciekawostkowe reportaże o eunuchach, świętych mężach czy zachodnich wyznawcach cudotwórcy Sai Baby. |
|||
Do irackiego Kurdystanu wyjechałem w lutym 2003 w oczekiwaniu na atak Amerykanów na Irak. Jako jedyny z polskich dziennikarzy spędziłem tam bite dwa miesiące, opisując strach Kurdów pomieszany z nadzieją, ich przygotowania do wyzwolenia spod jarzma Saddama Husajna i samą wojnę, która o ten region szczęśliwie tylko zahaczyła. |
|||
W Bagdadzie pojawiłem się trzy miesiące po wojnie, potem kilkakrotnie tam wracałem. Powstał z tych wyjazdów szereg tekstów opisujących dramat Irakijczyków, ich topniejące nadzieje na lepszą przyszłość i wielkie, coraz większe rozczarowanie okupacją. |
|||
Byłem tu kilka razy, w tym niedługo po 11 września, kiedy to zmieniłem w Islamabadzie Wojtka Jagielskiego. Zawsze lubiłem pracować w tym mieście, wolnym od tłoku i chaosu większych metropolii Południowej Azji. Teksty dotyczą głównie dramatów politycznych (cóż, ten kraj jest jednym wielkim dramatem politycznym) – choć nie jestem pewien, czy po „Wstydzie” Salmana Rushdiego można jeszcze coś mądrego na ten temat dodać. |
|||
Izrael to iście buddyjskie ćwiczenie na bezstronność dziennikarską. Tymczasem ja zawsze wyjeżdżałem tam nastawiony neutralnie, a wracałem z sympatiami propalestyńskimi. Mea culpa, ale uważam, że inaczej się nie da, widząc, co wyprawia izraelska armia. Reportaże pochodzą z wiosny 2002 (gorąca druga intifada) i jesieni 2004, gdy umierał Arafat. |
|||
... poza Irakiem i Palestyną, o których powyżej. Politycznie półwysep arabski to przede wszystkim ropa i terroryzm, ale wybrałem też dwa teksty lżejsze – o śmiesznych fatwach i dostatnim życiu w Katarze. |
|||
Olbrzymi kraj, olbrzymie kontrasty i olbrzymia ilość tematów, które dotykałem raczej wyrywkowo niż dogłębnie. Znalazło się tutaj kilka reportaży z Pekinu'2001, dwa obrazki z Makao oraz całkiem udany portret Jiang Zemina. |
|||
Byłem tu raz, na zaproszenie japońskiego MSZ, w listopadzie 2000 r. Dwa lata później wygrałem wprawdzie prestiżowe stypendium w Tokio fundowane przez gazetę „Asahi Shimbun”, lecz nie dostałem urlopu, bo akurat wybuchła wojna z terroryzmem (dzięki, Osama i George!). Dlatego mam w sobie jakiś niedosyt Japonii, do zaspokojenia w przyszłości. |
|||
Nigdy, mimo starań, nie udało mi się wyjechać do Korei Północnej i pozostaje to moim zawodowym marzeniem. Jednak same przecieki z zardzewiałej twierdzy stalinizmu są fascynującym polem do analiz i spekulacji. |
|||
To jeden z moich ulubionych krajów. Wszechobecny mistycyzm, barwni – jak chyba nigdzie indziej – politycy, otwarci ludzie... Polecam balansujące na granicy absurdu opowieści o Marcosach, eksprezydencie Estradzie oraz niepublikowany reportaż o filipińskich uzdrowicielach. |
|||
Na Sri Lankę przyjechałem ostatniego dnia 2004 roku, kilka dni po tragicznym tsunami. Często spotykam się z pytaniem, dlaczego nie wyjechałem wówczas do indonezyjskiego Acehu, gdzie zginęło kilkakrotnie więcej ludzi. Odpowiedź jest prosta – kilka dni po tragedii wiarygodna liczba ofiar w każdym z dotkniętych krajów nie była jeszcze znana, a decyzję trzeba było podjąć szybko. |
|||
Znalazły się tu relacje z miejsc, które nie dosłużyły się osobnych rozdziałów: z Bangladeszu, Nepalu, Tajlandii czy Kanady. |
|||
|
|||